Minuta więcej
Pierwsze wydanie w drugiej ćwiartce XXI wieku
03/01/2026
Lata 2001–2025 są już za nami. Czy to nie jest lekko szalone? U progu stycznia zaczynamy drugą ćwiartkę XXI wieku, a ja mam dziś dla Ciebie wydanie, w którym w końcu wyrzucimy schodzone, ale nadal ulubione buty i ruszymy dalej. Bez wielkich rewolucji, lecz pamiętając o prostej matematyce oraz sile procentu składanego. Czy chodzi o inwestowanie? Chodzi o zwykłe życie.
Ruszamy.
Ulubione buty
Jeśli przyjmiemy za wskaźnik społecznych nastrojów to, co na przełomie roku dzieje się w mediach społecznościowych (a ignorancją byłoby nieuwzględnienie tego), to zobaczymy dość sporą polaryzację. Kompletnie mnie to nie dziwi, ponieważ od lat większość poradników i samozwańczych ekspertów próbuje nam zmienić – literalnie – całe życie w dwa tygodnie. To tak, jakbyś zabrał dziecku wszystko, co je ciekawi w jeden dzień, ale w imię lepszego jutra (bez nich, rzecz jasna). Zrozumieją to także biegacze. Po sobie wiem, jak trudno jest rozstać się z każdą parą ulubionych butów, gdy te już bardziej nam szkodzą, niż pomagają. Choć nadal są wygodne. Problem z narracją w tym okresie roku polega moim zdaniem na tym, że pomijamy ten drugi, czysto ludzki aspekt – wygodę. Kiedy narzekamy na swoje buty, przechodzimy przez prosty łańcuch logiczny – i jest on bardzo dobrze widoczny w wielu innych obszarach życia. W głowie brzmi to mniej więcej tak:
Moja stara rzecz/nawyk ma wyraźną wartość i znaczenie. Lubię ją.
Boję się zrezygnować z tej, subiektywnej, wartości.
Tak, widzę pewne korzyści z potencjalnej zmiany – ale nie wiem, czy obejmie to także tę wartość.
Dlatego wolałbym utrzymać to, co jest – nawet jeśli ma wiele wad.
Przetłumaczmy to na przykład butów biegacza: 1. Mój (kolejny) model ulubionych butów, w którym zdobyłem sporo życiówek, znowu wymaga wymiany, choć lubię w nich biegać. Są komfortowe. 2. Wiem, że muszę je wymienić, bo amortyzacja już nie działa, a więc mnie stopują, zamiast pomagać, ale choć kupię ten sam model, to stare są – moje i sprawdzone! 3. Wiem, że zaraz po założeniu nowej pary poczuję różnicę w lekkości biegu, ale nie będą tak wygodne jak te mające 500 km na liczniku. No przecież. 4. Stare mają już za sobą dobre wyniki, które pamiętam, a nowe to czysta karta i nie ma ich w starym kolorze, więc nadal – wolę stare.
Zanim zrezygnujemy z czegoś starego, co ma dla nas znaczenie, warto zrozumieć, co naprawdę cenimy w tej starej rzeczy. Nieczęsto o tym myślimy. Oto cztery pytania, które możesz sobie zadać za każdym razem, gdy ważysz stare na tle nowego:
Co najbardziej cenię w starej rzeczy? Dlaczego ma wartość i czym ona jest?
Jakie są korzyści z nowej rzeczy?
Czy w nowej rzeczy można znaleźć też część wartości starej rzeczy – a jeśli tak, to w jaki sposób?
Jak mogę mądrze przenieść tę wartość na nową rzecz?
Często może się okazać, że chodzi po prostu o… kolor. Błahostkę, która trzyma Cię w miejscu, które już dawno przestało być komfortowe, choć kolor ma nadal ten sam. Na szczęście aplikacje biegowe powiadamiają fanów dobierania odzieży pod kolor o zużyciu butów, ale w życiu przecież nie dostaniesz powiadomienia: „Wymień buty!”, prawda?

Ograniczenia = postęp
Te liczniki zużycia obuwia nie tylko dbają o to, aby nie rozwalić sobie ścięgien, myśląc, że ten sam niebieski but nadal dobrze trzyma kostkę, ale robią to, nakładając proste, czasowe ograniczenie. A my ograniczeń nie lubimy.
Mnie zajęło jakąś jedną piątą życia (pozostaję aktywnym optymistą), aby zrozumieć, że ograniczenia nie blokują postępu – one go kształtują.
Łatwo jest założyć, że brak limitów doprowadzi do lepszych wyników. Ale bez nich skupienie i cel po prostu diabli biorą. Uwaga momentalnie zostaje rozproszona i zamiast celów pojawiają się postanowienia (czyli popularne „Może za jakiś czas zrobię…”), a zaraz potem niekończące się listy życzeń do wszechświata. Ograniczenia dają kierunek. Kalendarz daje kierunek. Czas to jeden wielki kierunek z datą końcową, której nie znamy. Od przesilenia zimowego 22 grudnia dzień wydłuża się o około 40 sekund dziennie. W styczniu to 1–2 minuty dziennie! Nie zauważasz tego na bieżąco, za to finalnie na pewno dostrzeżesz ogromną różnicę, gdy w kalendarzu pojawi się wiosna, a o 17:00 będzie jeszcze widno.
Nowy Rok czy dowolna inna data w kalendarzu nie jest z automatu momentem wielkich zmian. Po drugiej stronie nie zostawiamy całej przeszłości, w której wszystko było niedostępne i ograniczone, aby teraz wszystko było pozbawione limitów. To mniej więcej tak, jakby postanowić zorganizować maraton dla, mniej więcej, wszystkich biegaczy na świecie i wpuścić w jedno miejsce na Ziemi 600–620 mln ludzi (8% populacji). Marketing i konsumpcjonizm też nie lubią ograniczeń, stąd wszelkie kursy obiecujące „całkowitą metamorfozę w miesiąc” tuż po założeniu nowych butów, zainstalowaniu nowej aplikacji czy wymianie dobrego smartfona. I to się przeważnie nie udaje. Po miesiącu.
Buty mogą być te same, ale jeśli ktoś założy je w styczniu i pójdzie biec maraton, gdy dotychczas okazjonalnie biegał 10 km w tygodniu, żaden marketingowy slogan ani cena obietnicy nie dowiozą. Za to biegaczowi, który po prostu wymienia zużyte buty, bo wie, dlaczego to robi, pomoże to skierować wysiłek i uwagę tam, gdzie ma to znaczenie.
Ograniczenia robią właśnie to – kierują Twoją energię tam, gdzie ma to największe znaczenie. Termin wymusza start. Budżet pobudza kreatywność. Granica? Chroni Twoją uwagę. Unikamy ograniczeń, ale to one często popychają nas do przodu.
Suma wysokich standardów
Jak mądrze wykorzystać ograniczenia? Budując własne, a nie czyjeś standardy. Posiadanie wysokich standardów się sumuje. Prawie zawsze możesz znaleźć dodatkową minutę, aby zrobić coś dokładniej. Uwaga – coś, co już robisz, ale solidniej. I co najważniejsze: udowodnić sobie, że jesteś typem osoby, która robi rzeczy porządnie. A to, zazwyczaj, po prostu się opłaca.
Małe, codzienne zmiany nie trafiają na nagłówki artykułów, ponieważ błędnie zakładamy, że końcowy wynik zależy tylko od wielkich przełomów. Sporo osób zachęca Cię zapewne do tego, aby mierzyć sukces tym, ile robisz. Prawie nikt nie zachęca do mierzenia go (czymkolwiek dla Ciebie jest) różnicą, jaką robi w Twoim życiu. Na koniec dnia paradoksalnie wpływa to także na innych. Przykład? W czasach przed AI, czyli wtedy, gdy nie polegaliśmy jeszcze na tym, że sztuczna inteligencja jest bezbłędna (nie jest), w korporacjach gołym okiem dało się rozpoznać sprzedawcę, który przed wysłaniem oferty do klienta po prostu czyta ją jeszcze raz. Od A do Z. Nawet jeśli bazuje na gotowym szablonie. Od reszty, czyli od tych, w których ofertach znajdowały się liczne literówki, błędne wyliczenia lub w skrajnym przypadku nazwa firmy konkurencji (!), odróżniało go tych kilka minut więcej poświęconych na przeczytanie czego, co stworzył. Przeczytanie dla siebie samego, nie dla szefa. Niemalże każdego roku dostaję od klientów i studentów podziękowania za to, że w wysyłanych przeze mnie dokumentach dbam np. o to, by grafiki dobrej jakości były klikalne i prowadziły do źródeł. Podaję przykładowe scenariusze stojące za moim pomysłem czy ideą. Albo zamieszczam w podcastach (od prawie dekady) rozdziały, szanując czas Słuchaczy. Twój czas. Nadal w branży robi to promil osób, a na warsztatach klienci nie wierzą, że to w ogóle możliwe.
Zazwyczaj to kilka minut więcej, które robi – najwięcej.
Zamiast krzyczeć o tym, że ograniczenia są złe, wypełniać swój czas zadaniami i wpisywaniem na listę kolejnych postanowień, odhaczając pola – warto postawić na skupienie. Skupieni ludzie rozumieją, że niektóre działania napędzają postęp wykładniczo. Traktują czas jak inwestycję, umieszczając go tam, gdzie będzie miał największy wpływ i na to go wydatkują. Zamiast upychać w swój kalendarz kolejne obietnice składane sobie samemu na bazie czyjejś narracji, szukają odpowiedzi na pytanie: Gdzie mój czas przyniesie największy zwrot? Szczera odpowiedź może pomóc przestać mierzyć sukces tym, ile robisz, i zacząć go mierzyć różnicą, jaką robisz życiowo. Oprócz wydawania czasu, zaczynasz go inwestować. W siebie, a nie w atletę z plakatu, którym nie musisz być, aby poprawić zdrowie i zadbać o nie. Kilka minut ćwiczeń, solidnej i świadomej pracy, powtórzone regularnie, to czysty procent składany. Efekt powtarzalnego mnożenia kapitału przez (1 + stopa) w kolejnych okresach. Nie chodzi o sam iloczyn rzeczy, tylko o regularne stosowanie tego samego mechanizmu wzrostu do coraz większej bazy. Wynik składa się na sumę wysokich – Twoich – standardów, które sobie wyznaczysz. Wprowadza pewien schemat, w którym przestajesz porównywać się do krzykliwych nagłówków z internetu, z dużym prawdopodobieństwem stworzonych przez AI, a zaczynasz do siebie – z wczoraj.
Zbieracz
Istnieje jeszcze jedna korzyść, o której rzadko się wspomina: psychologiczny rozmach, inaczej momentum. Kiedy zamiast dopisywać kolejne postanowienia na listę, bazujesz na celach faktycznie Tobie potrzebnych – szybko podejmujesz decyzje i podążasz za nimi konkretnymi działaniami, tworząc poczucie ruchu. Reszta to szum. Ten pęd może być antidotum na strach, który wynika z posiadania zbyt wielu otwartych pętli i nierozwiązanych pytań, które zadali Ci inni.
W biznesie dobra i spójna z prywatnymi wartościami decyzja podjęta sprawnie prawie zawsze przewyższa „idealną” decyzję wdrażaną powoli w imię czyjegoś scenariusza. Matematyka jest nieubłagana: jeśli podejmiesz dziesięć decyzji w czasie, który zajmuje komuś innemu podjęcie jednej „idealnej” decyzji, to nawet jeśli tylko trzy z nich okażą się sensowne w dłuższym terminie – masz trzy razy większą skuteczność. Dlaczego? Bo zbierasz trzy razy więcej doświadczeń – Twoich doświadczeń, które potem możesz wykorzystać do podtrzymania momentum. Nie sprzeda Ci ich żaden kurs, żadna motywacyjna książka ani biografia, ponieważ nie dotyczą one Twojego życia. Owszem, mogą stanowić inspirację, ale prawie nigdy nie są gotową odpowiedzią.
Wszyscy jesteśmy takimi zbieraczami doświadczeń, ale nie każdy inwestuje je w zmianę jutra. A szkoda, bo to nasz własny kapitał – Twój kapitał – za który bierzesz odpowiedzialność, ale nieużywany po prostu traci na wartości. Nawiązując do historii z butami – traci także swoją unikalną wartość dla Ciebie. Aż w końcu ktoś inny przychodzi i mówi Ci: „Zmień te cholerne buty!”, a Ty to robisz, zupełnie zapominając o tym, dlaczego i właściwie po co. Biegaczowi na nic zda się trzymanie zużytej pary, bo w końcu odbije się to na jego zdrowiu. Jednak ten sam biegacz może spokojnie:
pić kawę w starym, ulubionym kubku,
mięć umiarkowanie szybki komputer i smartfon,
skupiać się na dwóch, ale najważniejszych, obszarach w nadchodzących roku.
Dopóki kawa smakuje, komputery pozwalają pracować i pogadać ze znajomymi, a własne wysokie standardy pozwalają czuć siłę i podtrzymywać momentum przemieszczania się w obranym kierunku – wszystko gra. Nowy Rok nie musi wymagać tysiąca radykalnych i wielkich zmian, spakowania rzeczy do kartonów i zamieszkania w namiocie. Choć może i nic mi do tego. Życzę Ci jednak, aby jedna niewielka, ale powtórzona dziesiątki razy zmiana, w którą faktycznie wierzysz, okazała się w nim tą nadającą właściwą prędkość pozostałym. Warto jej szukać, warto próbować i pamiętać, że choć każda para biegowych Nike ma za sobą historię Twoich własnych wyników – to nie butom je zawdzięczasz, ale temu, że jutro też wyjdziesz na trening.
Jeśli zadbamy o minuty, lata zatroszczą się o siebie same.
– Benjamin Franklin –
✒️ ZZA KULIS
Pojawiła się tutaj nowa sekcja, o którą część z Was prosiła, a w której będzie więcej zza kulis. Zobaczymy, czy z nami zostanie.
Ostatnie tygodnie spędziłem dokładnie tak, jak mam to w zwyczaju robić od dekady: z ograniczeniem szumu z zewnątrz i na spokojnym przyjrzeniu się temu, co przyjęły karty dziennika, system księgowy, portfel inwestycyjny i moje biegowe buty (niejedne) w ostatnim roku. Ten czas jest dla mnie i Żony wyjątkowy, ważny i konsekwentnie bierzemy na siebie utracone kosztem wolnego na przełomie roku zyski oraz inne konsekwencje. Jedni nazywają to „Świętami po swojemu”, my po prostu nazywamy to końcówką grudnia. Nie ma nas dla klientów, a ja nie mam pojęcia o tym, co ważnego wydarzyło się w technologii w ciągu ostatnich 20 dni. Doświadczenie pokazuje, że i tak się o tym dowiem od Was w styczniu. :-) Za to chętnie niebawem opowiem Ci tutaj o dwóch książkach, które udało mi się w ostatnim czasie przeczytać.
Zakończony 2025 „rok maksymalizacji” ustępuje miejsca „rokowi zdeterminowanych decyzji” – taki motyw świadomie wybraliśmy dla 2026 r., a on sam pojawi się nieraz w tym newsletterze. Cieszę się, że już trwa.
Do usłyszenia w piątek i przeczytania w kolejną sobotę.
Krzysztof
Przechodzimy do Porady tygodnia oraz moich rekomendacji.
Porada tygodnia
Jak będzie brzmiał Twój 2026 rok? Stwórz muzyczną pamiątkę!
Od wielu lat każdy rok staram się zapamiętywać muzycznie. Niektóre lata są do siebie podobne, inne mają zupełnie inną linię melodyczną. Nie tylko pisanie dziennika może nam pomóc zapamiętać lekcje z przeszłości lub po prostu te chwile, które były dla nas istotne, ale także muzyka, której wówczas słuchaliśmy. Pamiętasz nagrywanie składanek dla ukochanej osoby na płytach CD lub kasetach magnetofonowych (!)?
Zrób sobie prezent i wróć do tej tradycji, także w erze serwisów MOD. Moje playlisty z muzyką z ostatnich lat są dostępne publicznie w Apple Music → a najnowsza właśnie zacząłem tworzyć.

Na co ostatnio trafiłem?
🛋️ DO KAWY
Kiedyś płyty, dziś streaming. Kiedyś kolumny, dziś słuchawki. W „The Atlantic” ciekawy esej na temat tego, jak zmieniło się nasze słuchanie muzyki. → Swoją drogą byłem przed Świętami na koncercie w jednym z mniejszych centrów kultury w Krakowie. Sala pękała w szwach i zdecydowanie widać było na niej osoby w każdym wieku. W czasach, gdy na szczytach list przebojów platform streamingowych królują AI slopy, ten widok doceniam jeszcze bardziej. Muzyka grana na żywo w najbliższych latach będzie pożądanym dobrem luksusowym, więc warto rozważyć wybranie się na koncert w tym roku. Póki nie kosztuje tyle, co używany samochód.
Apple Pay dla dowodu osobistego. → Dlaczego Bruksela udaje, że technologia nie istnieje? Temat jest bardzo rozległy lecz zdecydowanie warto się nim zainteresować, ponieważ jeżeli nowe prawo wejdzie w życie, zmieni się coś więcej niż technologia, z której korzystamy w Europie.
Morgan Stanley prognozuje, że do 2040 roku Apple może zarabiać 133 mld dolarów rocznie na humanoidalnych robotach → zdobywając ok. 9% rynku dzięki swojej bazie użytkowników i technologii.
„Cyfrowy wyrok” bez sądu, czyli Google AI oskarżyło znanego muzyka o najgorsze. → Koncert odwołano, bo algorytm „pomylił osoby”, a tego typu sytuacje będą zdarzały się coraz częściej, jeżeli nie zadbamy (globalnie) o należyte regulacje.
Bruksela rozważa opóźnienie części przepisów AI Act pod presją USA i big techów → Meta i Google lobbują przeciw restrykcjom dla modeli open source.
Ciekawi Cię, jak wyglądają tego typu lobbingowe „wycieczki” do Brukseli w wykonaniu big techów? Polecam przeczytać „Big Techy” →
🎧 PODCASTY I KINO
The Vergecast. z udziałem Joanny Stern → i niezwykle (w mojej ocenie) trafionymi wnioskami ze świata technologii.
Rene Ritchie po raz kolejny gościł w podcaście Johna Grubera → aby podsumować rok u Apple i jak zawsze, był to kawał solidnej rozmowy.
Finansowe podsumowanie roku: czego nauczył nas 2025? → od Nic za darmo EXTRA, chyba najlepsze i najbardziej konkretne, na jakie można było trafić końcówką roku w polskich podcastach finansowych.
Deflacja. → Dlaczego jest groźniejsza od inflacji?
Jak audiobook „Władca Pierścieni” zmieni sposób, w jaki patrzysz na własne życie? → Radek, autor "PORANNIKA“, zaczął w swoim podcaście serię odcinków poświęconych „Władca Pierścieni”, ale – w wydaniu audiobookowym. Czym to się różni od książki i filmów? §Posłuchaj. Warto.
Apple TV opublikowało serię krótkich wideo zza kulis powstawania filmu F1® The Movie → warto ją obejrzeć, ponieważ pokazuje wprost, dlaczego ta zeszłoroczna produkcja jest pod wieloma względami tak wyjątkowa. [WIDEO]
☕️ ZE ŚWIATA KAWY
W grudniu ukazał się jeszcze odcinek mojego drugiego podcastu „Kawa. Bo czemu nie?”, poświęcony edukacji na rynku kawy.
Kulisy tego tematu pomogła mi zgłębić Marta Niwińska:
„Dobry trener przede wszystkim cały czas uczy siebie, aby później skutecznie identyfikować potrzeby szkoleniowe u innych”.
🎙 MOJE NAJNOWSZE PODCASTY →
#426 – Ostatni w sezonie i zapis LIVE #NaszaRzecz →
#048 – Jak zmieniła się kawowa edukacja? →






next time zrob prosty ekaperyment. kup 2 pary butow. Tych samych. Biegaj w nich tyle ile mowi Ci licznik (u mnie to 1000km), a potem zaloz jednego ze starej pary i drugiego z nowej. I juz nigdy nie bedziesz sie wahał 😉