Przysługa
Mówienie „nie” jest jedną z najważniejszych umiejętności, które przyspieszają naukę
22/11/2025
Znajomy poprosił Cię o małą przysługę, bo „Ty się tym interesujesz”. Kojarzysz takie zadanie, a może wiadomość? Lubisz design i technologię, a czasami w towarzystwie niewinnie wspomnisz o tym, że samodzielnie udało Ci się zrobić plakat czy niewielką modyfikację logotypu. I nagle w czyichś oczach stajesz się grafikiem, któremu ten ktoś jest gotów zapłacić.
Przerobiłem podobne scenariusze na własnej skórze, choć za profesjonalnego grafika nigdy się nie uważałem, a to wydanie piszę w momencie, gdy AI już od dość długiego czasu potrafi zrobić to samo — lepiej. Co z tego wynika? Po raz kolejny musiałem się w ostatnich latach nauczyć mówić czemuś „nie”. Jestem przekonany, że u Ciebie też coś takiego się znajdzie.
Poszukajmy razem!
Łańcuch
Od zawsze stałem na pograniczu tego, co system edukacji nazywa humanistyką i naukami ścisłymi. Do dziś uważam, że paradoksalnie nieobronienie tytułu technika elektronika prawdopodobnie uratowało jakieś pomieszczenie przed pożarem, ale gdybym dziś miał wybierać — ponownie postawiłbym na technikum. Miałem niesamowite szczęście, że trafiłem na kapitalnych nauczycieli, którzy kochali swój zawód, zwłaszcza jeśli chodzi o nauki humanistyczne. Ten miks pozwolił mi spełnić cel, który dość wcześnie był dla mnie jasny. Było nim połączenie dziennikarstwa z technologią, co mam szczęście w mniejszym lub większym wymiarze do dziś praktykować.
Ten sam tygiel zainteresowań dał mi jednak sporo momentów, w których wiedza o tym, gdzie szukać konkretnych informacji lub jak kreatywnie używać darmowych, systemowych narzędzi powodowała, że mój zestaw umiejętności oceniano bardzo wysoko. Bardzo często, zabierając się za jakieś zadanie lub zlecenie, miałem niewielkie pojęcie o tym, z czym się mierzę, ale gdzieś z tyłu głowy widziałem już ciąg czynności, które wykonam i miejsc, do których zajrzę, aby się tego dowiedzieć. Po drodze często trzeba było wyważyć też niejedne drzwi. Dodać należy, że mam tutaj na myśli czasy na wiele lat przed pojawieniem się generatywnej sztucznej inteligencji, choć i dziś — o czym w dalszej części — ten schemat znajduje nadal zastosowanie. Skutek w dorosłym życiu?
Z czasem ta ciekawość stała się dla mnie wzorcem, przypominającym łańcuch. Zaczynało się od pomysłu, potrzeby lub czyjejś prośby o przysługę, a kończyło na dostatecznie zadowalającym obie strony efekcie i serii podobnych zleceń w niedalekiej przyszłości. Dla przykładu – podcasting poznałem, gdy tylko się pojawił, za co uznaje się czasy tuż po premierze iPoda (2001 r.) i pierwszego katalogu podcastów w aplikacji iTunes od Apple, w roku 2004. Nie miałem wówczas nawet osiemnastu lat. O tym, jak wiele dała mi świadomość istnienia darmowej wiedzy w języku angielskim na kanałach największych uniwersytetów świata pisałem już wielokrotnie. Bardzo szybko zacząłem na podcastach zarabiać, ponieważ w mojej rodzinnej miejscowości nikt nie potrafił zapewnić dystrybucji nagrań audio (dot. dowolnej tematyki) od A do Z. Mogłem to robić, ponieważ już wtedy, również jako totalny outsider, używałem sprzętu Apple, gdzie darmowe aplikacje na to pozwalały.
Podobnie było ze składem prostych, lokalnych gazet, które również uwielbiałem robić dla znajomych rodziców czy miejsc, w których od czasu do czasu mogłem w zamian napisać parę zdań własnego tekstu. Nie było rekrutacji, nie było testów – po prostu ktoś kiedyś zapytał, a ja się zgodziłem. Potem przyszły kolejne zapytania i tak nie wiedząc nic na temat DTP, zacząłem się go uczyć i korzystając z prostej aplikacji na ówczesnym OS X czerpałem wiele radości z procesu wlewania kolejnych artykułów na cyfrową szpaltę, którą potem ktoś inny drukował i sprzedawał. Ponad piętnaście lat później dzięki tej zajawce mogłem w całości samodzielnie wydać pierwszego e-booka.
Gdy pracowałem w branży IT, zwracałem uwagę na detale dotyczące wzornictwa (UI) czy zachowania użytkownika w aplikacji (UX) o wiele częściej niż na sprawy bardziej techniczne. Dlaczego? Ponieważ to była dla mnie naturalna ciekawość, którą wziąłem z fascynacji marką Apple i która pozwoliła mi po prostu widzieć coś inaczej. I wtedy też ktoś w końcu powiedział: „Spróbuj z grafiką! Masz oko”. Jak sądzisz, jaka była odpowiedź? Tak.
Przez wiele lat byłem „Yes Manem”.
Aż w końcu ilość sznurków, za które zacząłem pociągać, była już tak duża, że nie wiedziałem, do czego służą poszczególne z nich. Tak życiowo.
Dla siebie nie zawsze znaczy dla klientów
Umiejętne korzystanie z chwilowej przewagi wynikającej z umiejętności korzystania z konkretnej wiedzy i narzędzi bardzo w życiu pomaga, o ile je kontrolujesz. Bardzo łatwo jest ulec kadzeniu, które dociera do Ciebie z otoczenia, a potem staje się fałszywą rzeczywistością.
Tworzenie automatyzacji, która wykonuje za mnie przygotowanie grafik do artykułu czy zbiera materiały do kolejnego wydania newslettera, może odzyskać znaczącą ilość czasu. A to aktywo jest bezcenne! Pójście za pierwszą sugestią znajomego, który zachęca Cię do stworzenia kursu, może zabrać Ci pół roku wytężonej pracy, której w ogóle nie było w planach. To trochę słynne „Ja nie dam rady? Daj mi chwilę”. To może być dobra umiejętność, ale bardzo często kończy się miernotą. Nawet jeśli kurs powstanie, sprzedaż będzie żadna, bo celem nie było danie wartości innym, ale udowodnienie znajomemu, że miał rację. Nie sobie.
Kupno sportowej kamery przed podróżą na drugi koniec świata, ponieważ ktoś lubi słuchać Twojego głosu w podcastach, tylko po to, aby w końcu zacząć robić vlogi podróżnicze, może skończyć się następująco: Użyjesz jej raz, a potem zrozumiesz, dlaczego ludzie robiący to zawodowo twierdzą, że 10-minutowy odcinek to cały dzień pracy. Czynności, których absolutnie nie chcesz wykonywać. Fakt, czegoś się nauczysz — ja na przykład zrozumiałem wówczas, że nie chcę zostać vlogerem. Nawet jeśli inne z moich umiejętności pomogłyby mi na dalszych etapach pracy z nagranym materiałem, to jednak wolę eksplorować ten świat swoimi oczami, a nie wizjerem kamery.
Zostanie projektantem logo tylko dlatego, że byłem w tym wystarczająco dobry na poziomie moich i mojej firmy potrzeb, a dodatkowo raz pomogłem przyjacielowi — nie jest dobrym powodem do tego, aby przyjmować kolejne zlecenia, bez grama samorozwoju w tym temacie. Po pierwsze – dostarczasz mierną jakość innym. Po drugie — rozmieniasz się na drobne, przez co tracisz konkretne kwoty tam, gdzie faktycznie masz coś do zaoferowania i powiedzenia. Gdybym nadal to robił, era AI brutalnie zweryfikowałaby ten obszar. Po prostu wiem, że najprostsze narzędzie AI w darmowej opcji zrobi to lepiej, a skoro intencjonalnie nie chcę rozwinąć kompetencji w tym obszarze, to jest dla mnie jasne, że odpowiedź na kolejną prośbę o przysługę w postaci zaprojektowania logotypu będzie brzmiała „nie”. Nie z lenistwa. Z uczciwości. Względem innych i siebie samego.

Tych przykładów mógłbym podać jeszcze wiele. Każdy czegoś mnie nauczył, ale nie trzeba chyba dodawać, że żaden z tych pomysłów nie doprowadził do przełomowych sukcesów. Z czasem jednak nauczyłem się kontrolować tę potrzebę eksploracji nowych, fascynujących dla mnie miejsc i obszarów działalności (w pewnym stopniu), aby pozostać skoncentrowanym na Moich Rzeczach.
Większość pojawiających się w naszych głowach „przełomowych idei” czy pomysłów to po prostu losowe inspiracje, które trzeba okiełznać.
W przeciwnym razie tracisz dużo czasu i energii – a więc i pieniędzy — goniąc za najnowszą z nich, która akurat przyciągnęła Twoją uwagę. Mówienie „nie” jest jedną z najważniejszych umiejętności, które możemy rozwijać, aby przyspieszyć naszą naukę. Warto pamiętać o tym, że, gdy:
wypadasz w czymś kiepsko lub przeciętnie, to w czymś innym nie masz sobie równych.
Pytanie: Który z tych obszarów chcesz pogłębić i rozwinąć?
Przechodzimy do Porady tygodnia oraz moich rekomendacji.
Rekomendacja tygodnia
Książka, która otwiera oczy, zamiast straszyć
Dziś zamiast porady, solidna rekomendacja.
Mało jest książek na temat wpływu generatywnej sztucznej inteligencji na nasze życie, które mogę z czystym sumieniem polecić. Głównie dlatego, że większość z tych, które ukazały się w ostatnich latach, skupia się tylko na wnikliwym opisie interesów big techów i straszeniu zagładą świata, zapominając o perspektywie życia zwykłego człowieka.
Wydana nakładem wydawnictwa PORT książka pt. „W cieniu AI” Madhumity Murgii jest tu wyjątkiem. Autorka pokazuje nie tylko codzienne życie osób zajmujących się rafinerią danych i szkoleniem modelu AI (o czym często nie mają pojęcia) dla wielkich korporacji, ale także odnosi ich historie do życia Kowalskiego i Smitha. Czyli użytkowników końcowych np. asystentów AI.
Mamy więc dane, mamy historie życia zwykłych ludzi i dane dotyczące zysków korporacji w tle. Nie na froncie i właśnie dlatego „W cieniu AI” warto przeczytać, a myślę, że to także niezła propozycja na prezent.
Jako uzupełnienie tematyki rafinerii danych, polecam kultowy już serial „Rozdzielenie” od Apple TV.
PARTNER WYDANIA
Przed tygodniem pisałem o rozsądnym podejściu do Black Week, podczas którego wiele promocji okazuje się jedynie marketingowymi wytrychami. Tymczasem u Pancernika, niezależnie od pory roku, masz ode mnie stały rabat 12% na cały asortyment — bez udziwnień.
Kod rabatowy na cały koszyk: pancerneboczemunie
Na co ostatnio trafiłem?
🛋️ DO KAWY
Świat obiegła informacja, że Tim Cook (CEO Apple) może ustąpić rychłe ze stanowiska → okazało się, że to prawdopodobnie tylko testy reakcji rynku. A może coś więcej?
Temu tematowi poświęciłem fragment najnowszego odcinka podcastu „Bo czemu nie?” → a za tydzień nagram dla Ciebie omówienie Apple, jako spółki giełdowej — od A do Z, z ekspertem. Zapraszam już dziś!
Dlaczego bańki na rynkach technologicznych mogę być przydatne? →
Google ubiegło Apple’a w Europie. → Orange uruchamia satelitarne SMS-y. Zasięg obejmie również Polskę.
Coraz więcej nastolatków (także w Polsce) przyjmuje antydepresanty → wynika z najnowszego, pogłębionego tekstu od „The New York Times”.
Jeszcze więcej danych w unijnym roamingu → już dziś moje 18 GB w ramach planu Orange Flex za 50 zł miesięcznie wydaje mi się absurdalne, z punktu widzenia choćby roku 2015 czy nawet 2020. Pozostaje się cieszyć, choć nadal pamiętam mojego Erasmusa, gdy po pakiet 1 GB trzeba było iść do punktu operatora w centrum handlowym i zapłacić coś około 100 zł. To nie jest współpraca — to po prostu wspomnienie ;-)
Na koniec nigdy wcześniej nieopublikowany wywiad ze Steve’em Jobsem → który ostatnio udostępniło Steve Jobs Archive. Wywiad z 1996 roku został upubliczniony z okazji 30. rocznicy premiery „Toy Story”. Jobs omawia w nim sukces Pixara, podkreślając, jak model biznesowy firmy daje artystom i inżynierom udział w ich twórczości. [WIDEO]
🎧 PODCASTY I KINO
Ojcowie AI rzucili papierami, awantura o „Chat Control” → i odpowiedź na pytanie: Ile Meta zarabia na scamach?
Korzystasz z odroczonych płatności? → Znacząco zmniejszasz tym swoją zdolność kredytową (zwłaszcza w kontekście hipoteki!).
Polska gospodarka przyspiesza → tak, ciągle – nawet jeśli dookoła sporo osób mówi coś innego. Dane nie kłamią.
Max Verstappen i Gabriel Bortoleto w podcaście „Pelas Pistas” → to dobra rozmowa, w której pojawia się nie tylko motorsport.
Wybierasz się do Japonii? → Gorąco polecam Ci serię krótkich daily vlogów, które nakręcił mój znajomy Wojtek, podczas ostatniej wizyty. [WIDEO]
☕️ ZE ŚWIATA KAWY
Przyszła pora na kolejnym, wyjazdowy odcinek mojego kawowego podcastu „Kawa. Bo czemu nie?”. W najbliższą niedzielę, 23 listopada, zabiorę Cię do kawiarnianej Finlandii.

Będzie lokalnie, urokliwie, smacznie i ciepło, a historie właścicieli odwiedzonych miejsc dostarczą sporo inspiracji.
🎙 MÓJ NAJNOWSZY PODCAST →
#422 – Co u mnie, a co u Apple słychać? →
#421 – Opowieści spod Pancerza →







